Jeśli wydawało Wam się, że ekologia to tylko segregowanie plastiku i kupowanie lnianych toreb, artyści z Teatru Rozbark wyprowadzili nas z błędu. I to w jakim stylu! 28 lutego odbyło się tam spotkanie pod hasłem „Ciemna ekologia”, które z tradycyjnym siedzeniem w fotelu i jedzeniem popcornu miało tyle wspólnego, co betonowy chodnik z mchem. Czyli teoretycznie nic, a w praktyce – wszystko się ze sobą mieszało.
Zapomnijcie o bezpiecznym dystansie między sceną a widownią. Tutaj wszyscy wylądowali w jednej przestrzeni, udowadniając, że człowiek nie stoi „obok” natury, tylko tkwi w niej po uszy, nawet jeśli na co dzień woli Netflixa od spaceru w deszczu. Zamiast wykładu o dziurze ozonowej, dostaliśmy miks ruchu, śpiewu, projekcji i muzyki na żywo. Było głośno, było blisko i – co najważniejsze – było bez barier.
Twórcy, z Maciejem Gorczyńskim na czele, postawili uczestników przed pytaniami, które zazwyczaj zadajemy sobie dopiero po trzeciej kawie: jak odbudować więź z przyrodą w środku zabetonowanego miasta? Czy tradycyjny taniec i śpiew mogą nas uratować przed cywilizacyjnym odrętwieniem? Okazuje się, że tak, o ile przestaniemy się bać kontaktu z drugim człowiekiem i… własną naturą.
Za całe to „zamieszanie” odpowiadała ekipa, która na tańcu współczesnym i performansie zjadła zęby: Julia Lewandowska, Lena Witkowska, Aleksandra Zawłocka oraz Maciej Gorczyński. Żeby nie było zbyt lokalnie, Iwona Bandzarewicz i Karolina Szwed dorzuciły do pieca inspiracjami prosto z Indii, a nad wszystkim czuwał Marek Styczyński, pilnując, by sztuka nie pogubiła się w ekologicznych zaroślach.
Całe wydarzenie było wielkim finałem stypendium Macieja Gorczyńskiego, wspieranego przez KPO i Unię Europejską. Jeśli po tym spotkaniu ktoś wrócił do domu i poczuł nagłą potrzebę przytulenia drzewa albo chociaż sąsiada – misja została wykonana. „Ciemna ekologia” pokazała, że nawet w zurbanizowanym świecie wciąż bije w nas dzikie serce. Trzeba je tylko czasem wytańczyć.
